Czy da się oprzeć kryzysowi, inwestując w obligacje?
Trwająca od kilku tygodni wyprzedaż obligacji europejskich państw najbardziej zagrożonych kryzysem zadłużenia powoduje spadek cen tych papierów, czyli dynamiczny wzrost ich rentowności. W normalnych warunkach taka tendencja powinna skłaniać inwestorów do kupna przecenionych obligacji. Ale warunki nie są normalne.
Spadek cen wskazuje na ucieczkę kapitału z rynku papierów obarczonych bardzo wysokim ryzykiem. Kryzys zadłużenia, rozszerzający się na kolejne państwa strefy euro oraz brak konkretnych działań, zmierzających do jego zażegnania, powodują, że nie ma chętnych do podejmowania ryzyka.
Przykład Grecji wystarczająco silnie przemawia do wyobraźni inwestorów. Banki i instytucje finansowe, zmuszone do „dobrowolnego” zredukowania o połowę wartości kupionych wcześniej greckich papierów i zgody na wydłużenie spłaty pozostałej części wierzytelności, nie są skłonne do kupowania obligacji już nie tylko państw tworzących grupę PIIGS, ale także takich, jak Austria, Belgia czy Francja. To zwiastuje problemy także w kolejnych latach.
W 2012 roku Belgia musi wykupić obligacje o wartości 56 mld euro, Francja ma spłacić 240 mld euro, Hiszpania – oddać 136 mld euro, a Włochy – prawie 312 mld euro. To oznacza, że kraje te będą zmuszone pozyskać podobne kwoty z emisji kolejnych obligacji.
Jeśli na rynek długu nie powróci zaufanie, trudno będzie znaleźć inwestorów, gotowych zaangażować taką ilość kapitału, nie mówiąc o wysokości oprocentowania, które mogłoby skłonić ich do zakupów. Warunkiem poprawy sytuacji jest przyjęcie przez Unię Europejską wiarygodnego programu wyjścia z kryzysu.
Dowiedz się także: Jak rynek świętował mikołajki
Podobne artykuły: | Polecamy: |





