
Już wkrótce uncja złota z powodzeniem może osiągnąć wartość 1500 dolarów. 45 dolarów za uncję srebra również wydaje się być realną kwotą. Rynki ryzykownych aktywów mają coraz gorszą kondycję. Już w zeszłym tygodniu można było zaobserwować pierwsze symptomy odpływu kapitału. Bank Japonii wyposażył niedożywioną po trzęsieniu ziemi gospodarkę w dodatkowe środki finansowe, ale już w zeszłym tygodniu można było obserwować, jak zastrzyk ten przestaje działać.
Niemałym zaskoczeniem dla inwestorów było obniżenie perspektywy ratingu USA do negatywnej przez Standard & Poor's. Nikt nie był przygotowany na taką decyzję, chociaż można było przewidzieć, że prędzej czy później agencja zaostrzy swoje podejście do Stanów Zjednoczonych. MFW i szefowie Banku Światowego biją na alarm. Ich zdaniem gospodarka nie jest wystarczająco silna, aby wyjść cało z kolejnego kryzysu, a skutki poprzedniego nie zostały jeszcze zniwelowane. Jednocześnie na giełdach mogą zostać pobite nowe rekordy hossy i obserwujemy boom na surowce, sądząc po cenach tych ostatnich. Propozycja minister pracy, Jolanty Fedak, aby zwiększyć wysokość płacy minimalnej o 8 proc., może negatywnie odbić się zarówno na osobach bezrobotnych i poszukujących pracy, jak i obecnie zatrudnionych, których dochody są najmniejsze. Tak raptowna zmiana wysokości wynagrodzenia zniechęci pracodawców do tworzenia nowych stanowisk pracy oraz pociągnie za sobą redukcję zatrudnienia. Komisja Europejska planuje wprowadzenie podatku węglowego od paliw. Pomysł ten wzbudza wątpliwości, czy gospodarka UE nie stanie się mniej konkurencyjna. Dla Polski przewidziano okres przejściowy na wdrożenie nowych przepisów. Dzisiaj, podobnie jak wczoraj, decyzje inwestorów uwarunkowane są wiadomościami, dotyczącymi inflacji. W środę koreański bank centralny przedstawił wyższą prognozę tego wskaźnika, przewidującą, że ceny wzrosną o 3,9%, podczas kiedy wcześniej oczekiwano wzrostu rzędu 3,5%. W poniedziałek Międzynarodowy Fundusz Walutowy obniżył prognozy wzrostu gospodarczego w 2011 r. dla USA, wczoraj możliwość podobnego posunięcia sugerowali członkowie Międzynarodowej Agencji Energii. Nadal są oni zdania, że popyt na ropę naftową zwiększy się w tym roku, ale jednocześnie alarmowali, że ceny powyżej 100 USD za baryłkę są szkodliwe dla globalnej koniunktury. Od początku wtorkowych notowań na giełdzie indeks dwudziestu największych spółek znajdował się pod kreską. Tym samym WIG20 oddalał się od granicy na wysokości 2900 pkt. Międzynarodowy Fundusz Walutowy obniżył prognozy dla gospodarki Stanów Zjednoczonych na rok 2011. Trudno zbagatelizować wymiar symboliczny tej decyzji, chociaż nie ma ona dużego przełożenia na praktykę. Zdaniem specjalistów z MFW wzrost gospodarczy USA wyniesie 2,8%, podczas kiedy jeszcze w styczniu spodziewano się 3%.