Czy to już hossa?
![]() |
Wzrosty na warszawskiej giełdzie trwają już niemal równo pięć miesięcy. 18 lutego indeksy ustanowiły minimum bessy. To ostatnie określenie wciąż dominuje w świadomości wielu inwestorów. Czy ktoś ostatnio słyszał o hossie? A przecież od dna bessy indeksy wzrosły o 68 proc. Jakoś tak dla wielu niepostrzeżenie. W ten sposób „wymazana” została 43 proc. zniżka trwająca od 8 października ubiegłego roku do 18 lutego. No i mamy dylemat. Czy „już” kupić akcje, czy „już” nie kupować.
Złoty nadal był silny. Za dolara trzeba było dziś płacić jedynie 2,95-2,96 zł. Euro wyceniano n 4,21 zł a franka na 2,75-2,76 zł. Do końca dnia nie zanotowano większych wahań. Nasza waluta wciąż wykazywała dużą moc. Euro taniało około godziny 16.00 nawet do 4,18 zł.
Podsumowanie
Drugi z rzędu znakomity dla byków tydzień na naszej giełdzie przyniósł kolejny pokaźny wzrost, pokonanie czerwcowych szczytów i powrót indeksów do poziomu z października ubiegłego roku. Siła rynku wciąż zaskakuje. O żadnym wakacyjnym marazmie nie ma mowy. W trudnych czasach inwestorzy nie pozwalają sobie na odpoczynek. Po tak dynamicznych zwyżkach wszyscy zaczynają sobie zadawać pytanie, czy nie za daleko się już nie zagalopowaliśmy. Czy obecne poziomy cen akcji mają fundamentalne uzasadnienie. Wzrosty cieszą posiadaczy akcji, ale czy zachęcają do kupna? Końcówka dzisiejszej sesji każe zachować ostrożność. Ryzyko jest duże.
Podobne artykuły: | Polecamy: |



