Zła reakcja na dobre dane może niepokoić
![]() |
Piątek upłynął na oczekiwaniu na ważne informacje zza oceanu. Tym razem jednak nie było widać żadnej nerwowości w zachowaniach inwestorów. Wyjątkiem był parkiet w Szanghaju, ale tamtejszy indeks mniej martwi się problemami gospodarki amerykańskiej, a bardziej swoimi.
Waluty
Amerykańska waluta wczoraj wieczorem zdecydowanie osłabła, spadając momentami do poziomu 1,43 dolara za euro. Dziś do południa na tym rynku było zdecydowanie spokojniej i choć „na liczniku” było znów 1,43, to równowaga znajdowała się nieco niżej, na poziomie 1,425 - 1,427 dolara za euro. Ale to tylko przygrywka przed publikacją danych ze Stanów Zjednoczonych. Na naszym rynku po wczorajszych wahaniach dziś do południa było dość spokojnie. Za dolara trzeba było płacić od 2,87 do 2,89 zł, a euro kosztowało około 4,12 zł, czyli tyle samo, co dzień wcześniej. Kurs franka wahał się od 2,68 do 2,7 zł. Cały dzień upłynął dość sennie i atmosfery tej nie zmieniły zasadniczo tak oczekiwane informacje zza oceanu. Pod koniec dnia negatywna reakcja na nie inwestorów na Wall Street nieco wzmocniła dolara i osłabiła złotego.
Podsumowanie
Mimo, że tydzień obfitował w emocje, to jego bilans nie jest imponujący. Szczególnie jeśli chodzi o indeks największych spółek. Po raz kolejny wypada podkreślić, że pozostałe indeksy zachowują się tak, jakby były z zupełnie „innej bajki”. WIG20 straszy nas swoim wyglądem, każąc spodziewać się korekty, a jego koledzy z parkietu biją kolejne rekordy wzrostów. Trzeba przyznać, że sytuacja jest dość niecodzienna. Ale czasy nie są „tuzinkowe”, podobnie jak niestandardowe są reakcje na informacje i wydarzenia, jak choćby na dzisiejsze niezłe dane zza oceanu. Skoro niespodziewany wzrost produkcji nikogo nie cieszy, a inwestorzy wpadają w panikę patrząc na skwaszone miny 500 konsumentów, bo tylu jest ankietowanych przy wyliczaniu indeksu przez Uniwersytet Michigan, wypada tylko czekać i patrzeć, co z tego wyniknie.
Podobne artykuły: | Polecamy: |



