Tendencja spadkowa na rynkach giełdowych
![]() |
Powód do takiego, a nie innego zachowania rynku zawsze się znajdzie. Znalazł się i teraz. Wczoraj spadek indeksu cen domów i wskaźnik nastrojów konsumentów, dziś spadek liczby wniosków o kredyt hipoteczny i liczby sprzedanych domów. Jutro żaden powód może już nie być potrzebny. Wystarczy świadomość, że mamy korektę.
Waluty
Po wczorajszym umocnieniu się, dziś rano zmagania między amerykańską walutą przebiegały dość spokojnie w okolicach 1,48 dolara za euro. Tylko na krótko, około południa, „zielony” przedarł się do poziomu 1,475 dolara za euro. Szybko jednak wrócił do wyznaczonego wcześniej poziomu równowagi.
Handel na naszym rynku zaczął się od próby odrobienia choćby części wczorajszych strat. Ale udawało się to tylko w ciągu pierwszych kilkunastu minut, gdy za dolara płacono nieco poniżej 2,84 zł. W krótkim czasie silne uderzenie sprowadziło przecenę naszej waluty o prawie 2 grosze. Bardzo podobnie działo się w przypadku euro, które momentalnie zdrożało z 4,2 do 4,23 zł. Frank także nie oszczędził swych kredytowych zwolenników i tuż po godzinie 9.00 trzeba było za niego płacić 2,8 zł, najdrożej od 12 października. Do południa było dość nerwowo, gdyż momentami dolar drożał do 2,89 zł., euro do 4,26 zł, a frank do 2,82 zł. Patrząc z dłuższej perspektywy, obecne nieznaczne osłabienie naszej waluty niewiele zmienia w obrazie rynku i nie ma powodu spodziewać się większej zapaści. Ale też trudno liczyć na umocnienie się złotego, dopóki dolar będzie rósł w siłę wobec euro, czyli dopóki nie poprawi się sytuacja na Wall Street.
Podsumowanie
Niedźwiedzie coraz bardziej zdecydowanie przejmują kontrolę nad rynkami akcji i nie robią w tym żadnych wyjątków. Wall Street nadaje ton, a Azja i Europa ochoczo poddają się spadkowej tendencji ze wzmożoną siłą. Dane płynące z gospodarki przestały być już tak bardzo jednoznacznie optymistyczne. Widać to było za oceanem i wczoraj i dziś. Wyniki spółek także już nadmiernie nie cieszą i nie pomagają indeksom. Na sytuacji na naszym parkiecie w znacznej mierze zaważyły kiepskie wyniki Telekomunikacji Polskiej. Nienajlepszy to prognostyk, ale może nie będzie tak źle. W każdym razie o nadejściu korekty już się nie dyskutuje, tylko się ją ogląda i zastanawia, jak daleko nas zaprowadzi.
Podobne artykuły: | Polecamy: |



