Opadły emocje na giełdach
![]() |
Nie sprawdziły się czarne scenariusze, przewidujące, że indeksy giełdowe zanurkują w poniedziałek po słabej końcówce ubiegłego tygodnia.
Waluty
Na światowym rynku widać wyraźnie, że wspólna waluta próbuje odrobić choć część ciężkich strat, jakie poniosła w ostatnich tygodniach. Na razie nie robi to jednak większego wrażenia, bo i tempo oraz skala odreagowania jest niewielka. Od dołka z 21 stycznia, gdy euro wyceniano na 1,402 dolara, zdołało do dzisiejszego południa wznieść się na poziom 1,419 dolara. Wyżej już nie dała rady, bo „zielony” znów przycisnął.
Nasza waluta po piątkowym osłabieniu do poziomu ponad 2,91 zł za dolara, dziś do południa odrobiła prawie 6 groszy. Euro także staniało z 4,08 zł do 4,05 zł, a za franka trzeba było płacić około południa 2,76 zł, czyli niewiele mniej niż w piątek. Niwelowanie strat z ostatnich dni idzie jednak dość opornie.
Zobacz też serwis: Kursy walut
Podsumowanie
Warszawska giełda z opóźnieniem zabrała się do ustanawiania rekordów zwyżki w porównaniu do głównych indeksów europejskich i zaraz natknęła się na niesprzyjające okoliczności. Trzeba jednak przyznać, że spadki naszych indeksów jak na razie nie są duże. Znacznie więcej straciły wskaźniki na Wall Street, w Paryżu, Londynie i Frankfurcie. Trudno przewidzieć, jak rozwinie się sytuacja na rynkach w najbliższym czasie. Przekonanie o nadejściu większej korekty staje się coraz bardziej powszechne, ale „gwarancji”, że właśnie się zaczyna, wcale nie ma. Poczynania indeksów za oceanem robią wrażenie, ale giełdowa historia już nie raz pokazywała, że powszechne przekonania często nie są tym, co kieruje rynkiem.
Podobne artykuły: | Polecamy: |



