Strach przed spadkami sparaliżował inwestorów
![]() |
Inwestorzy, którzy liczyli na większe odbicie po dwóch dniach mocnej przeceny, mogą czuć się zawiedzeni. Dziś sytuacji na rynkach nie „zakłócały” żadne istotne wydarzenia ani informacje makroekonomiczne. Mieliśmy więc okazję poznać stan nastrojów „w czystej postaci”. Ta obserwacja okazała się niezbyt budująca z punktu widzenia przyszłego rozwoju sytuacji na giełdach.
Nieśmiałe próby popytu podczas poniedziałkowej sesji z łatwością były tłumione przez napór sprzedających. Gdy okazało się, że indeksy w Wall Street zaczęły sesję pod kreską, losy poniedziałkowej „korekty korekty” zostały przesądzone. Wypada czekać na następną próbę i obserwować jej przebieg.
GPW
Dzisiejsza sesja w Warszawie zaczęła się od odreagowania wcześniejszych dwudniowych silnych spadków. Jego skala nie była jednak zbyt imponująca. WIG20 rozpoczął od zwyżki o 1,15 proc., indeks szerokiego rynku rósł o 0,65 proc. Wskaźnik średnich spółek zyskiwał jedynie 0,18 proc., a sWIG80 tracił 0,3 proc. Byki broniły swych zdobyczy jedynie do południa i przychodziło im to z niemałym trudem. Początkowo liderem wzrostów były papiery KGHM, które po prawie 6 proc. piątkowej przecenie zyskiwały ponad 3 proc. Znajdujące się w piątek w niemal identycznej sytuacji walory PKO rosły o 2,7 proc. Najsilniej więc zwyżkowały te papiery, które uległy wcześniej najmocniejszej przecenie. Odreagowanie w całej pełni. Wczesnym popołudniem nastroje dość gwałtownie się pogorszyły. Osuwające się dotąd indeksy przyspieszyły ruch w dół. WIG20 spadając o 1,3 proc. dotarł do poziomu 2165 punktów. Zbliżając się tym samym niebezpiecznie do kolejnego ważnego wsparcia, znajdującego się na poziomie dołka z początku października, czyli w okolicach 2140-2150 punktów. W takiej samej sytuacji znalazł się wskaźnik szerokiego rynku. To zmobilizowało popyt i przecena została ograniczona do 0,5-0,6 proc. Około godziny 14.00 indeks największych spółek zdołał wrócić nad kreskę i raz jeszcze zbliżyć się do poziomu z początku sesji. Widać było wyraźnie zbieżność tych ruchów z tym, co się działo z kontraktami na amerykańskie indeksy.
Podobne artykuły: | Polecamy: |






