Niepokój przed podwyżkami stóp procentowych
![]() |
Inwestorzy z zainteresowaniem będą zapewne dziś przyglądać się danym o styczniowej inflacji w strefie euro. Dynamika wzrostu cen wciąż jeszcze nie jest na takim poziomie, by niepokoić.
Według prognoz inflacja sięgnie 1% w skali roku. W przypadku inflacji bazowej, pomijającej ceny żywności i paliw, ma to być 1,1%. W porównaniu z grudniem nastąpi przyspieszenie o 0,1 pkt proc. To niewiele. Choć doniesienia o zmianach cen w gospodarce w ostatnich miesiącach nie przykuwały większej uwagi, to obecnie coraz bardziej warto mieć jest w polu obserwacji. Przyspieszanie zwłaszcza inflacji bazowej byłoby traktowane jako potwierdzenie ożywienia gospodarczego, a utrzymywanie się presji na ceny przekonywałoby, że poprawa koniunktury przychodzi z oporem. Z drugiej strony, przy coraz większym przewrażliwieniu inwestorów na punkcie podwyżek stóp procentowych i niepewnej sytuacji na rynkach papierów skarbowych (na co wpływ ma duża ich podaż), każde zaskoczenie większą inflacją bazową byłoby źle odbierane. Najlepiej zatem, żeby te dane nie zaskakiwały.
Równocześnie wydaje się uzasadnione oczekiwanie na rozwarstwienie się zjawisk inflacyjnych na świecie w zależności od tempa i skali ożywienia gospodarczego, ale również kondycji lokalnych walut. Zauważmy, że w Japonii wciąż mamy silną deflację, w strefie euro i USA inflacja jest bardzo niska, są kraje, jak Indie (mamy tu znaczne ożywienie koniunktury), Wielka Brytania (wciąż tkwi w recesji), gdzie wzrost cen jest niepokojąco wysoki.
Zwróć uwagę:
Po tym, jak bez większego echa przeszły bardzo słabe dane o styczniowej sprzedaży domów na rynku pierwotnym w USA, inwestorzy mogą bardziej gwałtownie zareagować jeśli rozczarują podawane dziś informacje o sprzedaży i cenach na rynku wtórnym.
Podobne artykuły: | Polecamy: |






