Niepokój na parkiecie przed piątkowymi danymi
![]() |
Giełdowe byki doskonale wykorzystały pierwsze dwa dni tygodnia do podciągnięcia indeksów. Sprzyjał im brak bardziej istotnych informacji i wydarzeń dotyczących gospodarki. Dziś już tak łatwo nie było. Wzrosła niepewność związana z jednej strony z oczekiwaniem na dane zza oceanu, z drugiej zaś z problemami Grecji.
Na parkietach naszego regionu nastroje także były nie najlepsze. Na plusie do południa był jedynie indeks w Bukareszcie. Spadki jednak były niewielkie, za wyjątkiem Budapesztu, gdzie tamtejszy wskaźnik tracił ponad 1 proc. Lekko zniżkowały parkiety w Atenach i Madrycie. Pod koniec dnia nastroje nieco się poprawiły, ale o większych ruchach nie było mowy. Tuż po godzinie 16.00 CAC40 zyskiwał 0,8 proc., DAX rósł o 0,7 proc. Jedynie FTSE tracił 0,2 proc.
Waluty
Od wtorkowego ataku na poziom 1,34 dolara za euro, amerykańska waluta traciła na wartości. Już wczoraj wieczorem kurs euro dotarł do 1,36 dolara, a dziś w pierwszej części dnia ta tendencja była kontynuowana. Około południa euro wyceniano na nieco ponad 1,36 dolara.
Złoty korzystał z tej sytuacji. Dziś rano dolara można było kupić za 2,87 zł, o ponad 5 groszy taniej niż wczoraj przed południem. Drożało natomiast euro. Wspólną walutę można było wczoraj wieczorem kupić za niewiele ponad 3,9 zł, dziś około południa trzeba już było za nią płacić 3,92 zł. Kurs franka poruszał się w przedziale 2,67-2,68 zł. Tuż po południu wypowiedź prezesa NBP Sławomira Skrzypka o potrzebie zastanowienia się nad podwyżką stóp procentowych spowodowała wyraźne przyspieszenie tendencji umacniania się złotego. Dolar staniał do 2,84 zł, euro do 3,89 zł, a frank do 2,66 zł.
Podsumowanie
Odwaga byków, podnosząca wartość głównych indeksów Warszawie w ostatnich dniach, dziś wyraźnie osłabła. Zahamowanie dynamicznych wzrostów wydaje się zjawiskiem jak najbardziej naturalnym i trudno z tego wyciągać wnioski o słabnięciu tendencji wzrostowej. Na jej korzyść przemawia brak bardziej zdecydowanej akcji podaży. Coraz bardziej widoczna staje się jednak niepewność dotycząca reakcji inwestorów za oceanem oraz ta związana z oczekiwaniem na piątkowe dane, dotyczące zmiany liczby miejsc pracy w amerykańskim sektorze pozarolniczym. W efekcie indeksy przez cały dzień nie zdołały się oddalić od poziomu z wtorkowego zamknięcia, a obroty znów były niezbyt wysokie.
Podobne artykuły: | Polecamy: |



