Coraz trudniej o wzrosty na GPW
![]() |
Bliskość ważnego poziomu oporu trochę ostudziła zapał byków w podnoszeniu indeksu największych spółek na coraz wyższe poziomy. Dynamika zwyżki trwającej już od siedmiu sesji z rzędu „musiała” ulec wyhamowaniu. Rynek znalazł się jednak w newralgicznym punkcie.
Waluty
Mimo pozytywnych informacji dla oceny perspektyw amerykańskiej gospodarki, dolar stracił w piątek dystans wobec wspólnej waluty. Jedynie w momencie publikacji informacji o stopie bezrobocia i spadku liczby miejsc pracy w sektorze pozarolniczym, na chwilę kurs euro mocno poszedł w dół. Powrót do poprzedniego poziomu był jednak równie szybki. Pod koniec dnia wspólna waluta zdecydowanie dominowała, a jej kurs doszedł do 1,36 dolara. Dziś przed południem ta tendencja była kontynuowana i za euro przez moment trzeba było płacić nawet 1,37 dolara. Dojście do tego poziomu uaktywniło jednak chętnych do sprzedaży wspólnej waluty.
Złoty rozpoczął dzień od mocnego akcentu. Dolara można było kupić rano po 2,82 zł, jednak w ciągu dnia nieco zdrożał. W południe trzeba było za niego płacić już 2 grosze więcej. Podobnie było w przypadku wspólnej waluty. Handel zaczął się od kolejnego rekordu, który ustanowiony został na poziomie nieco ponad 3,86 zł, ale około południa euro zdrożało o grosz. Kurs franka wynosił od 2,64 do 2,65 zł.
Podsumowanie
Po siedmiu kolejnych sesjach wzrostów, w wyniku których indeks największych spółek zyskał prawie 9 proc., naturalne wydaje się nie tylko spowolnienie wzrostów, ale i „studzący” atmosferę spadek. Problem w tym, że cofnięcie się rynku z okolic oporu może podziałać deprymująco na byki, a jednocześnie zwiększyć chęć do sprzedaży akcji. Wówczas do ponownego ataku znów potrzebny byłby silny prowzrostowy bodziec. Niewykluczone, że może się pojawić. Posiadacze akcji byliby jednak w o wiele bardziej komfortowej sytuacji, gdyby korekta wzrostu nastąpiła po wyraźnym przełamaniu oporu, a nie po jego niezbyt zdecydowanym testowaniu.
Podobne artykuły: | Polecamy: |



