Nie dojdzie do skupu obligacji
W piątek indeksy giełdowe przejawiały dużą nerwowość, co jest zrozumiałe w kontekście popołudniowego wystąpienia szefa Fed. Wypowiedź Bena Bernanke niestety rozczarowała, a na podjęcie konkretnych decyzji przyjdzie nam czekać do drugiej połowy września.
Na warszawskim parkiecie wielkiej nerwowości jednak nie było widać. Można nawet powiedzieć, że jak na słabe zachowanie się naszego rynku w ostatnich dniach, inwestorzy radzili sobie całkiem nieźle, szczególnie w pierwszej części sesji. Na otwarciu WIG20 tracił 0,5 proc. i po niewielkim pogłębieniu spadku ruszył nieco odważniej w górę. Po dotarciu do 2312 punktów podaż jednak mocniej przycisnęła, doprowadzając do zniżki o około 1 proc. Po publikacji danych zza oceanu poprzedni dołek został jeszcze nieznacznie pogłębiony. Informację o wzroście gospodarki Stanów Zjednoczonych o 1 proc. w drugim kwartale trudno było jednoznacznie zinterpretować, szczególnie w kontekście oczekiwanego wystąpienia szefa Fed. Optymistyczna jednak z pewnością nie była, ale do większych zmian na naszym rynku nie doprowadziła. Indeks naszych blue chipów, spadający o nieco ponad 1 proc., był znacznie mocniejszy niż wskaźniki w Paryżu i Frankfurcie. Tam też reakcja była niemal niedostrzegalna.
A na głównych giełdach europejskich od rana przewaga podaży była bardzo widoczna. Już po godzinie handlu wskaźniki traciły po 1 proc. W drugiej przedpołudniowej fazie osłabienia zeszły o 2 proc. poniżej czwartkowego zamknięcia, a po danych zza oceanu spadki w Paryżu i Frankfurcie sięgnęły 3 proc. Jedynie londyński FTSE szedł w dół o nieco ponad 1 proc. Przez niemal cały dzień najgorzej zachowywał się DAX. Na pozostałych parkietach spadki były mniejsze, nieznacznie przekraczając 1 proc. Po ponad 2 proc. traciły jedynie Wiedeń, Ateny i Madryt.
Przeczytaj także: Jak zrobić konwersję funduszu?
Podobne artykuły: | Polecamy: |



