
Chociaż kwestia Grecji jest już przesądzona, sytuacja na rynkach ryzykownych aktywów w dalszym ciągu napawa pesymizmem. Coraz bardziej rzuca się w oczy fakt, że inwestorzy dużą wagę przywiązują do publikacji makroekonomicznych. Tymczasem doniesienia ze świata gospodarki mogą niepokoić. Przebieg europejskich sesji w czwartek pozwala wczorajszy dzień ochrzcić mianem czarnego. Wczoraj zniżki sięgnęły 2 proc. Nowojorska giełda zdołała stawić opór dalszym spadkom - miejmy nadzieję, że jej śladami podąży Europa.
W maju stopa bezrobocia zmniejszyła się o 0,4 proc. Jednocześnie o 13,8 proc. zwiększyła się sprzedaż detaliczna, w porównaniu z analogicznym okresem w roku ubiegłym. Jak podał GUS, stopa bezrobocia w maju wyniosła 12,2 proc., podczas kiedy w kwietniu znajdowała się na poziomie 12,6 proc. We wtorek notowania na GPW wypadły słabo na tle zagranicznych parkietów. Nasze indeksy traciły, podczas kiedy inne giełdy wykazały się siłą. WIG testował wsparcie na poziomie 48,8 tys. pkt. Spółki, wchodzące w skład WIG20, mogą uznać początek wtorkowych notowań na GPW za udany. Indeks blue chipów zyskiwał blisko 1 procent, co wydaje się w pełni zrozumiałe, jeżeli uwzględnimy spadki na wczorajszym fixingu. Niestety, do południa notowania pogorszyły się i indeks na wiele godzin ugrzązł na neutralnym poziomie. W poniedziałek indeksy na amerykańskiej giełdzie zwyżkowały, co może sugerować chęć większego odreagowania. Przejawy optymizmu dało się zaobserwować na azjatyckich parkietach – jego oznak zaczęto również wypatrywać w Europie. Łatwo można było przewidzieć, że odnotowane w piątek zwyżki na WIG20 nastąpiły w konsekwencji rozliczania instrumentów pochodnych. Faktycznie, zwyżkujący indeks blue chipów nie miał nic wspólnego z realnym popytem. Notowania z końca tygodnia okazały się być efektem czysto technicznego zabiegu. W zeszłym tygodniu GUS podał dane, dotyczące produkcji przemysłowej. W maju br. wzrost produkcji przemysłowej sięgnął 7,7 proc., w porównaniu z rokiem ubiegłym. Produkcja budowlana przyspieszyła o 23,9 proc. Cztery razy do roku przychodzi czas na rozliczenie instrumentów pochodnych. Taki dzień miał miejsce podczas piątkowej sesji, co automatycznie było przyczyną większych obrotów i zmienności indeksów. Mimo to dzisiejsze notowania nie są istotne. Dane z maja, informujące o wysokości płac i zatrudnieniu, rozwiały wątpliwości, związane z ewentualnym wystąpieniem efektu drugiej rundy w strefie euro. Wyższe ceny dóbr konsumpcyjnych mogłyby rzutować na żądania płacowe, wspierać konsumpcję i w ten sposób wzmacniać presję inflacyjną.