Czy otwarte fundusze emerytalne (OFE) wymagają wspomagania?
Czy wypłaty z ZUS i składki z otwartych funduszy emerytalnych (OFE) wystarczą na nasze emerytury? Eksperci zwracają uwagę na uzależnienie OFE od sytuacji giełdowej. Przyszli emeryci muszą poszukać dodatkowego zabezpieczenia na przyszłość.
W ramach pierwszego filaru, obsługiwanego przez ZUS, środki gromadzone na naszych indywidualnych kontach są bezpieczne i nie grozi im utrata wartości. Nie inwestuje się ich, a więc nie zarabiają, zaś system waloryzacji powoduje, że nie ima się też ich inflacja. Pociecha z tego bezpieczeństwa jest jednak niewielka.
Emerytury, wypłacane przez ZUS, są i będą niskie i nie ma na to rady. Co gorsza, będą one obniżały się, jeśli porównać ich wielkość z wysokością wynagrodzenia, pobieranego przed przejściem na emeryturę. Ta tak zwana stopa zastąpienia powinna maleć z powodu niekorzystnych zmian demograficznych w naszym społeczeństwie i rosnącej niewydolności systemu, zwanego pierwszym filarem. Na niekorzyść zmienią się bowiem proporcje między liczbą osób aktywnych zawodowo a liczbą emerytów. Gdy tylko budżet państwa znajdzie się w potrzebie, emerytury pierwsze pójdą pod nóż.
Remedium na te bolączki i uzupełnieniem miało być wprowadzenie systemu emerytur kapitałowych, w którym składki są inwestowane na rynkach finansowych przez powołane do tego fundusze emerytalne. Inwestowanie, choć daje szanse na większe zyski, zwiększające emerytalny kapitał, wiąże się też jednak z ryzykiem, które może go poważnie uszczuplić. Pierwsze lata funkcjonowania otwartych funduszy emerytalnych przypadły na okres prosperity na rynkach finansowych.
Od 2007 roku warunki zmieniły się jednak, co obnażyło ciemniejszą stronę systemu emerytur, opartych na inwestowaniu składek oraz ujawniło niedostatki części przyjętych, szczegółowych rozwiązań jego funkcjonowania. Jedną z podstawowych wad jest zaś nieelastyczność reagowania na zmiany sytuacji na rynkach.
Podobne artykuły: | Polecamy: |



